Uwaga!

odcinek 7892

Mieszkają bez ogrzewania i wody. „Żyję jak jaskiniowiec – w zimnie i brudzie”

Odcinanie wody, brak dostępu do toalety, brak ogrzewania zimą... takimi metodami lokalny biznesmen ma próbować pozbyć się dwóch lokatorek. Mimo trudności, kobiety mówią, że będą walczyć tak długo, jak starczy im sił.

Bez ogrzewania i ciepłej wody

Przyjechaliśmy do Sosnowca po tym, jak do redakcji Uwagi! trafił alarmujący mail od dwóch kobiet, które czują się szykanowane przez lokalnego biznesmena. Zarzucają mu, że muszą mieszkać w warunkach urągającej ludzkiej godności - z odciętą wodą, toaletą czy ogrzewaniem.

A wszystko przez mężczyznę, który kupił budynki, w których mieszkają. Biznesmen deklaruje, że nigdy nikogo go nie skrzywdził. Sprawdzimy, czy mówi prawdę.

Na miejscu natychmiast rzuca się w oczy duża ilość kamer na budynku oraz przeprowadzony remont. Przez to łatwo znaleźć mieszkanie pani Zofii, ostatniej walczącej lokatorki, której drzwi nie zostały wymienione.

- W moim mieszkaniu jest zimno, bo nie mogę napalić w piecu. Komin jest niedrożny i wszystko cofa mi do środka. Jest ryzyko, że mogę się zaczadzić. Nie mam żadnego ogrzewania. Jest tutaj maksymalnie 5 stopni C – mówi nam pani Zofia.

Kobieta dodaje, że czuje się nękana.

- Prąd miałam odcinany trzy albo cztery razy – mówi. I dodaje: - Wszystko jest robione po to, żeby się mnie pozbyć, żeby mnie wykurzyć z tego mieszkania.

Mieszkania sprzedane z lokatorami

Problemy pani Zofii z obecnym właścicielem kamienicy mają swoje korzenie w głośnej kilkanaście lat temu na Śląsku aferze spółdzielni mieszkaniowej Sokolnia. Spółdzielnia, bez wiedzy i zgody mieszkańców, sprzedała za bezcen kilkaset mieszkań z lokatorami, a nowi właściciele budynków rozpoczęli ich czyszczenie z niechcianych już wtedy lokatorów.

Pani Zofia kilkanaście lat temu wpłaciła spółdzielni mieszkaniowej pieniądze na wykup swojego lokum. Jednak przez działania aferzystów nigdy nie otrzymała aktu własności. Mimo tego czuje się właścicielką swojego mieszkania.

Właścicielem mieszkania czuje się również Armen N. Sprawę dwukrotnie już rozstrzygnęły sądy na korzyść pani Zofii. Jednak po odwołaniu, które złożył biznesmen, sprawa utknęła w Sądzie Najwyższym.

Halina Stankiewicz, likwidatorka spółdzielni mieszkaniowej Sokolnia, od lat próbuje pomóc pani Zofii.

- Pierwszy raz jak tam przyjechałam, to usłyszałam od nowego właściciela, że jak pani Zofia będzie podskakiwać, to ją wywiozą w czarnym worku – opowiada Halina Stankiewicz.

- W sprawach SM Sokolnia ofiarami są najemcy sprzedani razem ze swoimi mieszkaniami – dodaje pani Halina.

Sądy od kilkunastu lat wyjaśniają do kogo powinny należeć mieszkania - do lokatorów czy biznesmenów, którzy kupili nieruchomości od spółdzielni.

„To jest upodlenie człowieka”

Mimo że sprawy dalej się toczą, nowi właściciele mają próbować pozbyć się starych lokatorów. W podobnej sytuacji jest pani Izabela Kołtuńska z sąsiedniego budynku.

- Nie ma drzwi do bloku. Usunął je nowy właściciel Armen, żebyśmy mieli jeszcze zimniej i żebyśmy się stąd wyprowadzili jak najszybciej – mówi pani Izabela.

Na klatce schodowej nie ma prądu, a schody są niebezpieczne.

- Pojutrze będzie pół roku, jak nie mamy wody. Zakręcił nam wodę, odciągnął kanalizację, musimy ogrzewać mieszkanie elektrycznie, ale to nie wystarcza. Na ścianach wyszedł taki grzyb, że jest grzyb na grzybie – pokazuje kobieta.

- To jest takie upodlenie, że ja sobie tego nie wyobrażam, a mam to na co dzień. Gorzej upodlić człowieka już nie można. Nie mam wody, nie mam odpływu, nie mam żadnej kanalizacji, załatwiam się pod krzakiem – dodaje.

Kobieta mówi, że schemat działania nowego właściciela jest podobny we wszystkich lokalach.

- Odcięta woda, odcięte ogrzewanie. Dlatego prawie nikt tutaj nie został i większość ludzi się wyprowadziła – mówi pani Izabela. I dodaje: - Ja i mój mąż cały czas słyszymy od niego, że też mamy się wyprowadzić, bo to jest jego i on sobie nas tutaj nie życzy.

Jak tłumaczy się Armen N.?

Nasz reporter, Maciej Dopierała, zapytał Armena N. dlaczego pani Zofia nie ma ogrzewania ani ciepłej wody.

- To ją trzeba zapytać – stwierdził mężczyzna.

- Komin jest udrożniony, jest przegląd, tylko że nie palimy w kominach, grzejemy elektrycznie. Jakby ona pozwoliła, założylibyśmy jej ogrzewanie od siebie. Za darmo, nawet złotówki za to nie chciałem – deklaruje N.

Kobieta odpowiada nam, że nie jest to prawda – piec nie jest udrożniony, a propozycja dotycząca ogrzewania elektrycznego nigdy nie padła.

- Chyba pan żartuje. Ja jak wchodzę do korytarza, to słyszę od niego: „Ty ku…, i tak będziesz zabita” – mówi pani Zofia.

- Ja to już słyszę od 10 lat. Przedstawiła taką wersję, jaka jej pasuje, ale w rzeczywistości tak to nie wygląda – mówi Armen N. I dodaje: - Nigdy w życiu bym sobie nie pozwolił, żeby komukolwiek coś zrobić. Ona kłamie, cały czas kłamie. Mam prawie 50 lat i nigdy nie zostałem skazany za nic.

„To jest czyściciel kamienic”

Weryfikujemy zapewnienia Armena N. o tym, że nigdy nie był karany i nikomu nie robił krzywdy.

Pomaga nam w tym Krzysztof Nowak z Sosnowieckiego Stowarzyszenia Sprawiedliwości Społecznej, które występuje w obronie lokatorów. Przekazał on nam dwa prawomocne wyroki skazujące dla Armena N. za groźby wobec starszej kobiety oraz odcinanie jej wody, aby zmusić ją do opuszczenia zajmowanego mieszkania.

- Pan Armen jest agresywny i wulgarny, bo mi też nie raz ubliżał i mnie zwyzywał – opowiada Krzysztof Nowak.

- To jest czyściciel kamienic. To, co robi z lokatorami, o tym świadczy. Odcina wodę, zatyka kominy, kanalizację, zastrasza – uważa mężczyzna.

- Ja się boję tego człowieka cały czas – mówi nam pani Izabela.

- Żyję jak jaskiniowiec. W zimnie, w brudzie, bo mimo że staramy się utrzymać czystość, to bez bieżącej wody jest ciężko. Musimy kupować wodę albo brać ją od znajomych – opowiada kobieta. I dodaje: - My musimy mieć wodę. Złożyłam pismo z takim żądaniem, ale zrobiłam to we wrześniu i nie ma żadnego rezultatu.

Kobieta złożyła również prośbę o zapewnienie jej przenośnej toalety. Pismo pani Izabeli do władz miasta pozostało póki co bez echa, więc postanowiliśmy sami zorganizować dla niej toaletę.

- Jak można doprowadzić do tego, żeby człowiek tak bardzo cieszył się z przenośnej toalety? – pyta pani Izabela.

- My mieszkamy tu od 25 lat i chcemy to zostać. Pan Armen pomylił się co do nas. Ja wychowałam się w domu bez wody i z toaletą na półpiętrze. Mnie nie złamie – deklaruje kobieta.