8-letnia Zuzia upadła na lekcji, przeszła udar. Dziś potrzebuje Twojego wsparcia
Kiedy zaczął się WF, Zuzia nagle upadła. Rozbolała ją głowa, a połowę ciała sparaliżowało. Okazało się 8-latka miała udar mózgu. Dziś kluczowa w jej życiu jest rehabilitacja.
To był zwykły dzień, piątek. Pierwszą lekcją był WF.
- Kiedy nauczyciel, WF-ista zrobił zbiórkę, Zuzia upadła – opowiada Bożena Głąbek, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 4 w Czechowicach-Dziedzicach.
- Byliśmy przerażeni, dzieci wpadły w panikę. Zuzia przez chwilę nie miała z nami kontaktu. Kiedy odzyskała kontakt, była bardzo wystraszona – dodaje dyrektorka.
Udar u dziecka
- Nie mogłam pogodzić się z tym, że było normalnie. Miałam zdrowe dziecko, które nigdy na nic nie chorowało, a wystarczyła chwila i wywróciło się nam wszystko do góry nogami – mówi Karolina Filipczyk, mama Zuzi.
Zuzia została przewieziona do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
- Płakała, krzyczała, że bardzo boli ją głowa. Zasypiała i po chwili znowu zaczynała krzyczeć, że boli ją głowa. Zobaczyłam, że jej lewa część ciała jest totalnie bezwładna. Nie czuła ręki i nogi – opowiada pani Karolina.
Lekarze przeprowadzili serię badań, by odpowiedzieć na pytanie, skąd u dziewczynki pojawił się paraliż.
- Wykonaliśmy u niej szeroko zakrojone badania diagnostyczne. I stwierdziliśmy zmiany zapalne w obrębie tętnicy środkowej mózgu, prawej. Następstwem tego był dość dramatycznie przebiegający udar – mówi dr n. med. Jerzy Pietruszewski, kierownik Oddziału Pediatrii i Neurologii Wieku Rozwojowego w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
- Nie mogłam dopuścić do siebie myśli, jak u tak małego dziecka mógł pojawić się udar mózgu. Udar zazwyczaj jest u osób starszych, a nie u dziecka, które ma niespełna osiem lat – mówi mama Zuzi.
- Najprawdopodobniej było to następstwo przebytej przez dziewczynkę infekcji Covid-19 – uważa dr n. med. Jerzy Pietruszewski.
Zuzia nie mogła pogodzić się z tym, że jest w szpitalu.
- Bardzo się denerwowała, że była całkowicie sprawna, a nagle nie jest w stanie cokolwiek zrobić lewą ręką – opowiada pani Karolina. I dodaje: - Niedowład lewej części ciała był całkowity, Zuzia nie poruszała ręką i nogą.
Skutki przebytego udaru
Na szczęście rehabilitacja zaczęła przynosić pozytywne efekty.
- W momencie kiedy Zuzia z rehabilitantem przebijała piątkę, to było coś niesamowitego. Potem, kiedy potrafiła pomachać ręką, a następnie usiąść. Zuzia zaczęła chodzić i coraz lepiej funkcjonować – mówi mama dziewczynki.
Zuzia po dwumiesięcznej przerwie wróciła już do szkoły. Ale nie jest łatwo. Musi korzystać z pomocy nauczyciela wspomagającego.
-Od czasu udaru ma ogromne problemy z matematyką. Niedawno dowiedziałam się, że część mózgu, która odpowiada za abstrakcyjne myślenie jest uszkodzona. Zuzia ma problemy z liczeniem, nawet z najprostszym – tłumaczy pani Karolina.
Kilka lat temu rodzinę dotknęła inna tragedia.
- Wydarzyła się na chwilę przed trzecimi urodzinami Zuzi i planowanym moim ślubem – mówi mama Zuzi.
Zginął tata Zuzi.
- Adrian jechał ścieżką rowerową, a autobus go potrącił, a następnie przeciągnął kilka metrów po drodze. Adrian zginął na miejscu. Zuzi powiedziałam o tym dwa dni później, zrozumiała to na swój dziecięcy sposób. Zabrałam ją na miejsce, gdzie to się wydarzyło i powiedziałam, że tata jest w niebie i patrzy na nią – opowiada pani Karolina.
Zuzia jest jedynaczką, wspólnie z mamą mieszkają z dziadkami dziewczynki.
- Jest całkiem inaczej, jak jest nas więcej – mówi pani Małgorzata.
- Ona przecież nie może w tej chwili zrobić podstawowych rzeczy, ubrać się sama. Zawsze ktoś musi pomagać – dodaje pan Stanisław.
- Jej ręka często żyje swoim życiem. Jeśli chodzi o nogę, to niestety zaczyna krzywo rosnąć. Jest potrzebna orteza – mówi pani Karolina.
Ortezy dla dziecka
Zuzia chodzi na rehabilitację 4 razy w tygodniu, w tym prywatnie, ale powinna więcej. To kosztowne, tak samo jak ortezy, które są niezbędne, by kończyny nie ulegały deformacjom. Być może ze względu na problemy z myśleniem dziewczynka będzie potrzebowała też psychologa.
- Rehabilitacja jest dla niej kluczowa. Mózg musi nauczyć się sterować tymi rzeczami, z którymi ma problem przy pomocy tych części, które nie uległy uszkodzeniu. Na szczęście u dzieci rehabilitacja zazwyczaj przynosi dobre efekty – mówi neurochirurg dr n. med. Jerzy Luszawski.
- Zuzia musi mieć dobre zaopatrzenie ortopedyczne. Musi mieć dobre ortezy – podkreśla Alicja Przybyła, fizjoterapeutka. I dodaje: - Zuzia jest dzieckiem, więc wyrasta z nich i to są bardzo duże pieniądze. Sprzęt trzeba wymieniać. Jedna orteza kosztuje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, a Zuzia potrzebuje dwie.
- Zuzia ma gorsze dni, kiedy się jej nie chce, kiedy bardzo denerwuje się na rękę i nogę, ale mimo wszystko chce walczyć. Jej determinacja daje mi nadzieję, że chociaż w części wróci do sprawności – mówi pani Karolina.
Pomóż Zuzi oraz innym podopiecznym Fundacji TVN. Włączenie się w akcję jest proste – wystarczy wysłać SMS-a (wiadomość na numer 7356 o treści POMAGAM - 3,69 pln z VAT). Pozostałe formy wsparcia wskazane są na stronie Fundacji.
7-letnia Ola nie mówi i nie chodzi. Jej dom zdewastowała powódź
Przypadek Oli był dla medyków zagadką. W końcu u dziewczynki wykryto encefalopatię genetyczną. Od tamtej pory rodzice nie ustają w poszukiwaniach metod, które postawią ich córkę na nogi. Rodzina ostatnio musi zmierzyć się jeszcze z jednym wyzwaniem - ich dom zniszczyła powódź.
Ola ma 7 lat, ale nie jest w stanie opowiedzieć o sobie, o swoich marzeniach czy potrzebach.
- Ma padaczkę lekooporną, od czwartego miesiąca życia – mówi Marcin Bogusławski, tata Oli.
- Pamiętam pierwszy napad. Ola dała oczy tak dziwnie w bok. Zaniepokoiło mnie to. Zrobiłam zdjęcie i wysłałam mężowi – przywołuje Wioletta Bogusławska, mama 7-latki.
Przypadek Oli był dla medyków zagadką. Najpierw poszukiwania diagnozy, potem próby leczenia. Dziewczynkę wprowadzono w śpiączkę, po wybudzeniu, była już innym dzieckiem. Wykryto u niej encefalopatię genetyczną. Od tamtej pory rodzice nie ustają w poszukiwaniach metod, które postawią córkę na nogi.
Ola potrzebuje stałej rehabilitacji
Z rehabilitacją często wiąże się ból.
- Czasami człowiek nie wytrzymywał i musiał wychodzić, bo nie szło patrzeć na ból dziecka – przyznaje pan Marcin.
Neurologopedka, do której chodzi dziewczynka, obserwuje duży progres.
- Jak Ola zaczęła do mnie chodzić, była karmiona sondą. W tej chwili zaczyna już połykać stałe produkty, ale zblendowane – mówi Magdalena Podolak.
- Mieliśmy załamanie i o mało nasze małżeństwo się nie rozpadło – przyznaje pani Wioletta. I dodaje: - Po prostu Marcin nie dopuszczał do siebie, że Ola jest chora. Dopiero jakiś rok temu dotarło do niego, że Ola już taka będzie. Będzie chorym dzieckiem, choć w miarę swoich możliwości będzie się rozwijać.
- Czasami, jak rozmawiamy z Olą, to widać, że jakby próbowała wyskoczyć z siebie, żeby coś powiedzieć, ale nie może. Coś ją blokuje – mówi pan Marcin.
Rodzinę dotknęła powódź
We wrześniu rodzinę Oli dotknęło kolejne nieszczęście. Razem z innymi mieszkańcami Rudawy i Bodzanowa drżeli o własne życie, gdy przyszła wielka woda.
- Było przerażenie. Człowiek wywieszał białą flagę, żeby z tego się wyrwać. Niestety, nie było możliwości, bo woda zalała nas z każdej strony – opowiada pan Marcin.
- O północy nagle zerwała się z łóżka, był straszny krzyk i pisk. Tak jakby coś ją przerażało. Na drugi dzień też dostała ataku paniki. Jak woda płynęła, siadła sobie na łóżku i powiedziała: „Nie”. Ona nie mówi, ale powiedziała czysto i wyraźnie – przekonuje pani Wioletta.
Woda zabrała niemal wszystko, świeżo wyposażony dom i dwa samochody.
- Ola miała też małą salę rehabilitacyjną przystosowaną do jej potrzeb. I to wszystko zabrała woda – ubolewa mama 7-latki.
- Na tę chwilę mieszkanie trzeba odbudować – mówi pan Marcin.
- Jeszcze nie sprawdzaliśmy, ile to wszystko wyniesie m.in. sprzęty rehabilitacyjne – dodaje pani Wioletta.
Pieniądze potrzebne są nie tylko na remont, ale właśnie przede wszystkim na sprzęty i rehabilitację Oli.
- Nigdy nie prosiłem o pomoc. Nie umiem. Wolę pomocy udzielać, niż ją brać – przyznaje tata Oli.
Pomóż Oli oraz innym podopiecznym Fundacji TVN. Włączenie się w akcję jest proste – wystarczy wysłać SMS-a (wiadomość na numer 7356 o treści POMAGAM - 3,69 pln z VAT). Pozostałe formy wsparcia wskazane są na stronie Fundacji.