Uwaga!

odcinek 7627

Dom od Buddy w końcu trafił do powodzian. "Nastał mój szczęśliwy dzień"

Dom, który Budda, znany youtuber podarował pani Iwonie, w końcu trafił do poszkodowanej. Zobaczcie relację naszego reportera.

Budda, czyli Kamil L. to znany youtuber, który usłyszał niedawno prokuratorskie zarzuty prania pieniędzy czy wyłudzania podatku VAT.

Wcześniej Budda znany był w internecie z działalności charytatywnej. Po powodzi przekazał kilka domów osobom, które straciły dach nad głową. Przyjechał m.in. do Kotliny Kłodzkiej i wręczył klucze do jednego z domków pani Iwonie - samotnej matce wychowującej dwójkę dzieci. Kobieta po powodzi nie miała gdzie mieszkać, więc chętnie skorzystała z pomocy.

Umowa była taka, że zanim przygotuje działkę, domki tymczasowo staną na terenie sąsiedniej gmin Paczków. Jednak, gdy Budda został aresztowany - pojawił się problem.

- Okazało się, że nie mogę tego domku zabrać. Burmistrz Paczkowa twierdzi, że nie mam dokumentów. Nie spodziewałam się, aż mnie przytkało. Zostałam dalej bez niczego – mówiła Iwona Brzezińska.

Burmistrz zmienił zdanie dopiero po naszej interwencji, kiedy dowiedział się od nas, że prokuratura nie chciała zajmować domków, które nigdy nie były przedmiotem śledztwa.

Teraz pani Iwona, po kilku tygodniach załatwiania formalności związanych z przejazdem, w końcu może zamieszkać we własnym domu.

- Bardzo się cieszę. Nastał mój najszczęśliwszy dzień – mówi.

Co dalej ze śmiertelnie niebezpiecznymi dla ludzi trutkami na gryzonie?

Wracamy do sprawy śmiertelnie niebezpiecznych dla ludzi trutek na krety. Środek został wycofany z platform sprzedażowych. A co dzieje się z preparatami kupiony przez ludzi? Jak bezpiecznie się ich pozbyć?

W ostatnich tygodniach doszło do serii zgonów dzieci. W każdym z przypadków mowa była o toksycznym środku na krety. O sprawie kilkukrotnie informowaliśmy w Uwadze!

- Dzisiaj środki, które były groźne w ostatnich tygodniach zostały wycofane ze sprzedaży wysyłkowej – zapewnia wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak.

Co zrobić ze środkiem na krety?

- Ci co kupili niezbyt legalnie ten środek boją się teraz kontroli i wyrzucają go do śmieci. Zapewne tam ktoś to rozszczelni, dostanie się wilgoć i będziemy mieli następne przypadki zatruć – mówił w Uwadze! na żywo prof. Stanisław Ignatowicz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Dotarliśmy do osoby, która kupiła ów środek na krety.

- Nie zrobiłam tego na czarnym rynku. Wpisałam „środek na krety” i mi to wyskoczyło. Było ponad 40 tys. opinii. Ludzie pisali: „Super, w końcu się udało”, „Każda nornica przed tym ucieknie”, „Strasznie to śmierdzi”. Pamiętam, że była informacja, żeby stosować to pięć metrów od zabudowań. Wiadomo, że to środki szkodliwe. Ale przecież nikt w życiu by nie wpadł na pomysł, że są to środki, które zabijają ludzi po kilku wdechach – mówi pani Zofia.

Jak teraz bezpiecznie pozbyć się środka na krety?

- Każdy kto ma ten środek w domu powinien skontaktować się z Państwową Inspekcją Ochrony Roślin i Nasiennictwa – mówi wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak.

Nasz bohaterka, dzwoniąc do wskazanej przez wiceministra instytucji usłyszała przede wszystkim, że nigdy nie powinna tego środka kupować.

- A teraz trzeba skontaktować się z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska i poprosić o adres podmiotu, który zajmuje się utylizacją odpadów niebezpiecznych w najbliżej miejsca pani zamieszkania – usłyszeliśmy przez telefon.

Niestety, rozmowa z WIOŚ niewiele pomogła.

- My się zajmujemy kontrolą, a nie odbiorem odpadów od mieszkańców. Trzeba sobie znaleźć odbiorcę, który ma uprawnienia do odbioru środków ochrony. Trzeba szukać w internecie, ja nie pomogę – usłyszeliśmy.

- Dwa dni spędziłam na telefonie i nie znalazłam rozwiązania. Nie udało się, bo nie jestem firmą – mówi pani Zofia.

Specjaliści oferujący transport niebezpiecznych odpadów także rozkładają ręce.

- Pół butelki? My się takimi małymi ilościami nie zajmujemy – usłyszeliśmy.

- W tej sytuacji fabryczne opakowanie wsadziłam w kolejne metalowe opakowanie. Zakleiłam taśmą i wsadziłam w kolejne opakowanie i zrobiłam krzyżyk na górze – mówi pani Zofia.

- Nie ma firmy, do której nie zadzwoniłam – zaznacza.

- Dokładnie to zweryfikujemy i wprowadzimy takie zmiany, jeżeli będą potrzebne, by uwolnić ludzi od tych środków – deklaruje wiceminister Michał Kołodziejczak.

Według ministerstwa rolnictwa, oddziały PIORIN w całym kraju są przygotowane do obsługi kontaktu osób, które kupiły ten środek, a nie były do tego uprawnione. Pracownicy Inspekcji każdą sprawę zdania tego środka mają obsługiwać indywidualnie.

Nie ustają poszukiwania Beaty Klimek. „Myślę, że ktoś na pewno popełnił błędy”

- Myślę, że ktoś na pewno popełnił błędy, które dziś chciałby odwrócić. Myślę, że w najbliższym czasie dla tej sprawy pojawi się jakieś rozwiązanie, a być może uda się ją zakończyć - mówi Maciej Rokus, szef Grupy Specjalnej Płetwonurków RP.

Zobaczcie rozmowę z szefem Grupy Specjalnej Płetwonurków RP.