Fakty

Jarosław Kaczyński zaczął swoje sobotnie przemówienie przed Trybunałem Konstytucyjnym od stwierdzenia, z którym każdy pewnie by się zgodził, a mianowicie, że to był piękny dzień. Rzeczywiście, pogoda w Warszawie była iście złoto-polsko-jesienna. Z pozostałymi tezami prezesa PiS można by już jednak dyskutować, na przykład gdy przekonywał, że za rządów Zjednoczonej Prawicy de facto pod jego wodzą praworządność miała się w Polsce świetnie i nikt z obozu władzy nie podnosił na nią ręki. O tym, że było inaczej, świadczyły choćby masowe protesty organizowane w czasie rządów PiS. Ten, do którego uczestników Kaczyński przemawiał w sobotę, w niczym tamtych nie przypominał.