Dawid Andres wyrusza z Gruzji w stronę Stambułu. Po drodze musi zmierzyć się z długim oczekiwaniem na tureckiej granicy, odwiedza nadmorskie Batumi i poznaje mniej oczywiste oblicze Turcji.
Zanim Dawid przekroczy granicę, postanawia zobaczyć Batumi. Miasto zaskakuje go nowoczesną zabudową, kasynami i imponującą promenadą, która bardziej przypomina Las Vegas niż niewielki kurort nad Morzem Czarnym. Przejazd do Turcji nie okazuje się jednak szybki – na odprawę czeka aż dwa dni. Dopiero potem może ruszyć dalej, wzdłuż wybrzeża, podziwiając górskie krajobrazy i poznając lokalne zwyczaje. W Rize zatrzymuje się na plantacji herbaty, by zobaczyć, jak zbiera się i przetwarza liście, a także spróbować mocnego, tureckiego naparu.
W dalszej drodze Dawid zagląda do dzielnicy pełnej warsztatów samochodowych, gdzie mechanicy pracują obok siebie, a gościnność okazuje się ważniejsza niż znajomość języka. Przekonuje się też, jak wymagająca potrafi być jazda przez Turcję – od kontroli wagi po kręte górskie drogi. W końcu dociera do ogromnego centrum logistycznego w Gebze, gdzie kończy kolejny etap transportu. Na koniec odwiedza Stambuł, miasto rozciągające się na dwóch kontynentach, i przygląda się jego zabytkom oraz codziennemu ruchowi ulicznemu.