Horror, filmy online, Oglądaj na Player.pl

Player.pl | Sprawdź najbardziej angażujący serwis VOD w Polsce. Programy i seriale TVN nawet tydzień przed premierą w TV, filmy na życzenie prosto z kina, wyselekcjonowane bajki dla dzieci. Kanały na żywo m.in: TVN24, MINIMINI+, ALEKINO+, NSPORT+, ELEVEN.

Czym jest horror?

 

Jak zdefiniować gatunek, jakim jest horror? Wydaje nam się, że wszyscy wiemy, co to takiego, ale wbrew pozorom nie jest to taka łatwa sprawa, bo nasze potoczne rozumienie tego słowa może nieco odbiegać od jego ścisłego znaczenia. Właściwy horror jest odmianą fantastyki i opiera się na wprowadzeniu do realistycznie zarysowanego świata przedstawionego zjawisk nadprzyrodzonych. Tak też właśnie ten gatunek pojmowany był u swoich początków w literaturze.

 

Dziś, dzięki ewolucji tego pojęcia, jaką przyniosło ze sobą kino, utożsamiamy horror z opowieścią, która przede wszystkim ma wzbudzić w odbiorcy grozę. I owszem, zgodnie z pierwotnym założeniem, źródłem strachu w horrorach często są nadprzyrodzone siły i istoty - duchy, demony, wampiry czy zombie. Wcale nierzadko jednak horrorami określamy również filmy, w których zagrożenie i przyczyna grozy są zdecydowanie bardziej przyziemne - może nim być na przykład zabójca, uszczuplający grono bohaterów, jak w „Halloween” czy serii „Krzyk”.

 

Historia filmowego horroru

 

Mówi się, że widzowie lubią się bać. I nie jest to żaden nowy trend, lecz najwyraźniej tkwi to w nas od zawsze, bowiem filmy grozy są tak stare jak samo kino. Już Georges Méliès, jeden z pionierów kina, kręcił straszne filmy o potworach. Po pierwszej wojnie światowej kino grozy stało się polem, na którym działali z pasją przedstawiciele niemieckiego ekspresjonizmu - to im zawdzięczamy takie kamienie milowe gatunku jak „Gabinet doktora Calligari” , „Golem” czy „Nosferatu - symfonia grozy”.

 

Lata trzydzieste to era dominacji na wielkim ekranie klasycznych potworów, takich jak Dracula, mumia czy potwór Frankensteina. Universal Studios okazało się wytwórnią przodującą w realizacji tego typu przerażających filmów, a interpretacje tych postaci stworzone przez aktorów takich jak Bela Lugosi czy Boris Karloff na stałe zagościły w masowej świadomości.

 

Wytwórni udało się nawet stworzyć wówczas filmowe uniwersum - poszczególne potwory nie tylko miały własne serie, ale i spotykały się z innymi monstrami we wspólnych filmach. Wszystko było tu więc połączone, niczym w dzisiejszych szeroko zakrojonych filmowych projektach w rodzaju Marvel Cinematic Universe. Nie dziwi, że w ostatnich latach Universal podjął próby reaktywacji swego horrorowego uniwersum (plany te jednak zarzucono, gdyż zarówno „Drakula - historia nieznana” jak i „Mumia” z Tomem Cruisem spotkały się z chłodnym przyjęciem).

 

Lata pięćdziesiąte to rosnąca popularność horrorów science fiction. W drugiej połowie tej dekady wielką popularnością zaczęły też cieszyć się filmy grozy produkowane przez Hammer Films. Klasyczne monstra, takie jak Dracula czy potwór Frankensteina znów na dobre zagościły na ekranach.

 

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w miejsce horrorów o duchach czy innych nadprzyrodzonych straszydłach, niebywałą popularnością zaczęły cieszyć się slashery, a więc filmy, w których grono bohaterów jest systematycznie uszczuplane w budzących grozę okolicznościach. Takie klasyki jak „Teksańska masakra piłą mechaniczną” czy „Halloween” pozwoliły nabrać rozpędu tej odmianie horroru, a wieloczęściowe serie „Piątek trzynastego” i „Koszmar z ulicy Wiązów” pomogły ugruntować jej pozycję.

 

Można rzec, że slashery nigdy nie cieszyły się większym powodzeniem niż w latach osiemdziesiątych, choć w połowie następnej dekady na jakiś czas powróciły do łask, tym razem w wydaniu bardziej ironicznym i samoświadomym, za sprawą serii „Krzyk”, stworzonej przez horrorowego weterana Wesa Cravena.

 

Jak obecnie przedstawia się krajobraz w kinie grozy? Już nie tak łatwo dostrzec jakieś dominujące trendy. Można by sądzić, że na jakiś czas ten gatunek filmowy popadł w stagnację, jednak pojawiło się w ubiegłych latach kilka filmów takich jak „Babadook” czy horrory na faktach, w rodzaju „Obecności”, które pomogły zrewitalizować tę gałąź filmowej rozrywki.

 

Dziś można oglądać horrory online. Player daje możliwość zapoznania się z prawdziwymi przebojami. Dla wszystkich spragnionych mocnych wrażeń udostępnia bogaty zbiór zarówno klasyków jak i najnowszych horrorów. Jaki horror obejrzeć? Który jest szczególnie warty uwagi? Nie możemy opisać szczegółowo wszystkich propozycji polecanych horrorów, jakie znajdziemy oferuje Player, ale przyjrzymy się kilku najciekawszym.

 

„Dracula”

 

Najsłynniejszy z wampirów regularnie powracał na ekran, odkąd tylko istnieje kino. Czy to w klasycznych filmach Universalu, czy w tych z Hammer Films, zawsze ściągał przed ekrany prawdziwe rzesze. Choć ostatnie występy zaliczył w „Draculi - historii nieznanej” i „Van Helsingu”, to wersja tej postaci, jaką przedstawił w 1993 roku Francis Ford Coppola, dla wielu pozostanie tą definitywną.

 

Gary Oldman w roli słynnego księcia wampirów niepodzielnie rządzi na ekranie. Swoją charyzmą wyraźnie przyćmił nawet kreacje innych aktorów - Winony Ryder i Keanu Reevesa. Ale przecież taki film ogląda się dla nikogo innego jak samego Draculi, nie można więc narzekać, że to jego gwiazda lśni tu najjaśniej.

 

Uwagę zwraca oczywiście również strona wizualna i muzyczna (za tę ostatnią odpowiada nie kto inny, jak nasz Wojciech Kilar). Wszystko to sprawia, że film ma wciągający, oniryczny, odrealniony klimat. To prawdziwa uczta dla wszystkich miłośników grozy, a wręcz nie tylko dla nich. Nawet dobre horrory rzadko są szeroko doceniane, tymczasem „Dracula” Coppoli został wyróżniony aż trzeba Oscarami, a nominacji w sumie miał aż pięć.

 

„Jeździec bez głowy”

 

Mało kto potrafi podać elementy kina grozy z takim dystansem jak Tim Burton. Jego adaptacja opowiadania Washingtona Irvinga jest przestylizowana do granic możliwości, co nadaje jej prawdziwie unikatowego charakteru. To jeden z tych fajnych horrorów, które owszem, mają w sobie dużo autentycznej grozy, a przy tym są dość makabrycznymi filmami (w „Jeźdźcu...” zostaje ściętych osiemnaście głów), ale przy tym nie traktują siebie zbyt serio.

 

W filmie Burtona wszystko jest wzięte jakby w nawias i potraktowane z dystansem, łącznie z rolą Johnny'ego Deppa, który wciela się w twardo stąpającego po ziemi służbistę, długo nie dopuszczającego do siebie myśli o działaniu sił nadprzyrodzonych. Głowy spadają, krew leje się gęsto, Christopher Walken szczerzy spiłowane zęby, a widz dostaje sporą dawkę mocnych wrażeń i... ubawu.

 

„The Ring”

 

Horrory o duchach zawsze cieszyły się dużą popularnością. Na przełomie dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku międzynarodowa widownia odkryła, że szczególnie dobre horrory tego typu powstają w Japonii. Przez jakiś czas trwała więc moda na straszne filmy z Kraju Kwitnącej Wiśni. Nic dziwnego, że z tego źródła postanowiło zaczerpnąć Hollywood.

 

Tak powstał film „The Ring””, którego obie części, z Naomi Watts w roli głównej, można obejrzeć na Playerze. Reżyserem pierwszej części jest Gore Verbinski, który później wsławił się „Piratami z Karaibów”, natomiast sequel wyreżyserował Hideo Nakata, twórca oryginalnego, japońskiego „Ringu”.

 

Jak wiadomo, najstraszniejsze horrory nie muszą się uciekać do epatowania makabrą. I taki właśnie jest „Ring”. To stylowy film, który wychodzi od oryginalnego, intrygującego pomysłu, a następnie operuje powolnym i skutecznym budowaniem napięcia.

 

„Krzyk”

 

Jeśli nie wiecie, jaki horror obejrzeć, to z pewnością warto sięgnąć po „Krzyk”. Nieprzypadkowo należy do tych najbardziej polecanych horrorów. Zasady rządzące tym gatunkiem zostały tu wzięte pod lupę,  przedefiniowane i w łagodny sposób wykpione. Dzięki podejściu z dystansem do reguł slasherów „Krzyk” można nazwać „horrorem z przymrużeniem oka”, co nie znaczy, że w paru momentach nie można autentycznie się przerazić.

 

Maska, którą nosi w filmie zabójca, stała się już ikoniczna, a postacie takie jak Sidney Prescott (Neve Campbell) czy Gale Weathers (Courteney Cox) są znane dziś chyba wszystkim miłośnikom filmowej grozy.

 

Nie powinno dziwić, że powstały aż cztery części. Dzięki Playerowi można obejrzeć wszystkie te horrory w internecie. Kolejne części biorą na warsztat i poddają rozkładowi na czynniki filmowe sequele, trylogie a wreszcie remake'i i zawsze robią to z wdziękiem i pazurem. To po prostu fajne horrory, które oprócz porządnej dawki grozy zawierają metakomentarz dotyczący całego tego filmowego gatunku.

 

 

Serialowe horrory

 

Czym jest horror, wszyscy wiedzą. Takie dzieło powstaje po to, by wywołać w nas odczucie grozy. Widzowie lubią się bać, oczywiście po warunkiem, że jest to strach kontrolowany, a oni siedzą bezpiecznie w swoich czterech ścianach. Filmowe horrory przyciągają więc odbiorców praktycznie od samego początku kina.

 

Wraz z rozwojem telewizji pojawiły się nowe możliwości. Seriale horrory to dla twórców okazja, by opowiedzieć dłuższą historię i bardziej zagłębić się w jej rozmaite, mrożące krew w żyłach aspekty. To także większe wyzwanie, bo dobry serial horror powinien przez cały czas trzymać widza w napięciu, a jednak łatwiej osiągnąć taki efekt w półtoragodzinnym filmie.

 

Być może to jest powodem, dla którego nie powstało wiele seriali grozy wartych uwagi. Na przestrzeni lat pojawiło się jednak kilka pozycji, które mogą zainteresować miłośników strasznych seriali. Godne wspomnienia są kultowe „Opowieści z krypty” - ta produkcja miała charakter antologii strasznych historii. Ich twórcy operowali tu nie tylko grozą, ale i czarnym humorem. Ogromną popularnością cieszyła się też „Buffy – postrach wampirów” o dzielnej nastolatce zmagającej się z wszelkimi monstrami.

 

Obecnie, jeśli chodzi o seriale o wampirach, dużą oglądalnością może się pochwalić „Czysta krew”. W ostatnich latach podjęto nawet próbę stworzenia slashera w formie serialu – tak powstał „Krzyk” w odcinkach. Efekt nie okazał się najgorszy (choć sami bohaterowie w jednym z pierwszych odcinków stwierdzają, że slasher to gatunek, który nie sprawdziłby się w formie serialowej).

 

Obecnie mamy możliwość oglądania seriali grozy w internecie. Player oferuje wybór różnorodnych seriali horrorów online. Przyjrzyjmy się propozycjom szczególnie wartym polecenia.

 

„Ash kontra Martwe Zło”

 

Czy jest wielbiciel horrorów, który nie zna trylogii „Martwe Zło”? Ta seria o Księdze Umarłych i obudzonych przez nią do życia demonach, cieszy się statusem dzieła kultowego. W niespotykany wcześniej sposób połączono tu nastrój grozy, makabrę i elementy gore z absurdem i smoliście czarnym humorem.

 

Fani tej niezwykle specyficznej trylogii nie mogli dostać lepszego prezentu – oto po dwóch dekadach, jakie upłynęły od premiery ostatniej części, „Armii Ciemności”, znany wszystkim bohater Ash Williams powraca w kontynuacji swych przygód, tym razem w formie serialu, jednego z tych seriali horror fantasy, które w ostatnim czasie cieszyły się największą popularnością.

 

Co ważne, za sterami zasiadł ponownie Sam Raimi, twórca oryginalnej filmowej trylogii, dzięki czemu dzieło to utrzymuje styl i poziom poprzedników. Znowu jest mrocznie i krwawo (miłośnicy makabrycznych seriali będą wniebowzięci, twórcy przekraczają wiele granic), a jednocześnie, jak można się było spodziewać, nie zabrakło sporej dozy szalonego humoru. Postacie są oczywiście przerysowane, łącznie z samym Ashem, w którego po raz kolejny brawurowo wciela się Bruce Campbell.

 

„Dom grozy”

 

W ostatnich latach „Dom grozy” to z pewnością top seriali horrorów. Oryginalny tytuł „Penny Dreadful” odnosi się do terminu, którym na przełomie XIX i XX wieku określano w krajach anglosaskich literaturę grozy z niższej półki, pełną kiczu i tanich chwytów. Sam tytuł zatem pokazuje, że do tej produkcji stacji Showtime powinniśmy podejść z pewnym dystansem.

 

Dobry serial horror wie, jak już samymi przedstawionymi na ekranie realiami wprowadzić widza w mroczny nastrój. „Dom grozy” rozgrywa się w wiktoriańskiej Anglii i jej niepowtarzalny klimat po prostu wylewa się z ekranu.

 

Receptą na sukces jest w przypadku tej produkcji galeria intrygujących postaci. Są to bohaterowie zaczerpnięci z klasycznych horrorów – literackich i filmowych, tych znanych i tych trochę mniej. Pojawia się więc doktor Frankenstein, Dorian Gray czy ojciec Miny Murray z „Draculi”. Wymieszanie w jednej opowieści bohaterów z kilku klasycznych historii to nie jest nowy pomysł – podobny przepis na horrory prezentował wiele dekad temu Universal w swoich filmach o klasycznych monstrach. Również komiksowa „Liga Niezwykłych Dżentelmenów” Alana Moore'a na tym się opierała.

 

To nie znaczy jednak, że nie możemy zobaczyć podobnej koncepcji przeniesionej na grunt serialowy. „Dom grozy” należy z pewnością do najlepszych seriali horrorów w ostatnich latach. Choć ta historia, poruszająca wątki czarnej magii i walki z diabłem, jest pełna autentycznej grozy, to równocześnie traktuje siebie z dystansem.

 

Do ekranu przyciąga też wyjątkowo gwiazdorska obsada. Prym wiedzie Eva Green, która w roli Vanessy Ives kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Świetnie w swojej roli Malcolma Murraya odnajduje się też Timothy Dalton, który może miłośnikom filmu po latach przypomnieć o swoim istnieniu i udowodnić, że jeśli chodzi o aktorstwo, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

 

„Fear the Walking Dead”

 

„The Walking Dead” (u nas „Żywe trupy”) to ewenement, jeśli chodzi o seriale o zombie. Wiele filmów opowiadało już historię o garstce ludzi, walczących o przetrwanie w postapokaliptycznym świecie opanowanym przez żywe trupy. Teraz jednak podjęto te motywy w formie serialu, co pozwoliło na rozwinięcie tych tematów, spojrzenie na nie z różnych stron i dogłębniejsze wniknięcie. W ten sposób niejako poddano analizie ludzkie zachowania w sytuacji, gdy rozpadają się struktury społeczne.

 

„Fear the Walking Dead” jest prequelem tej produkcji, dzięki któremu mamy możliwość prześledzenia, w jaki sposób właściwie cywilizacja upadła, a żywe trupy objęły świat we władanie. Oba te przerażające seriale pokazują jak kruche są społeczne normy, które uznajemy za pewnik, i jak łatwo porządek świata, do którego przywykliśmy, mógłby zostać zburzony. A jeśli seriale o zombie pobudzają widza do refleksji, to można temu tylko przyklasnąć.

 

„Outcast: Opętanie”

 

To dzieło jest ekranizacją komiksów Roberta Kirkmana, twórcy „The Walking Dead”. Bohaterem opowieści jest Kyle Barnes, który zmaga się ze złymi mocami, opętującymi jego bliskich. Mając do czynienia najpierw z opętaniem matki, a następnie żony, zaczyna on podejrzewać, ze w jakiś sposób przyciąga zło. W końcu nawiązuje współpracę z egzorcystą pastorem Andersonem i razem rozpoczynają swoją misję wyplenienia demonów, panoszących się w miasteczku.

 

Opętania i wszelkie inne działania demonów były już tematem wielu opowieści, ale najbardziej przerażające seriale to niekoniecznie te, które podejmują zupełnie nowe tematy. Nieraz wystarczy podjąć znany temat, ale zrobić to w wyjątkowy sposób. Produkcja z pewnością należy do seriali trzymających w napięciu, dzięki wielu doskonale zrealizowanym scenom, które sprawiają, że czujemy się wciśnięci w fotel.

 

O to, by dzieło ze stajni Foxa znajdowało się w top seriali horrorów, dba też dobra obsada, z powodzeniem wcielająca się we wiarygodnie napisane postacie.