Innsbruck - Innsbruck (142 km). To stosunkowo „najłatwiejszy” odcinek wyścigu, ale wcale nie sprinterski - po płaskim początku w dolinie rzeki Inn kolarze wjadą na rundy z podjazdami na płaskowyż Mieminger oraz końcówkowymi podjazdami m.in. Götzens. Komentarz: Adam Probosz/Igor Błachut.